<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Jeden zamiast dwustu">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="8">
<date="1951-08-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Rozumiecie, jestem robociarzem i moje robociarskie serce kazało mi tak właśnie, a nie inaczej. Ten kto przeszedł tyle co ja, kto poznał jaśniepańskie rządy, bezrobocie, kto nie widział żadnej przyszłości dla dzieci, które kochał i kocha, kto kocha kraj, chce by ta jego, naprawdę jego Ojczyzna rosła. Ot i robi się co można — dodaje skromnie. — Bezrobocie wygnało mnie z kraju. Na nasze żądanie chleba i pracy, sanacja miała więzienia. Poznałem je dobrze — mówi twardo Walenty Zieleniec. Poznałem co to jest tułaczka po obcych krajach. Wy nie wiecie jak ciąży na człowieku miano etrangera (cudzoziemca). Ostatni "do zarobku, pierwszy do zwolnienia. Serce by człowiek teraz włożył w to nowe, które teraz tworzymy. Nie jest jeszcze łatwo żyć, to prawda, ale — nie umiem wam tego powiedzieć — no wiecie, człowiek widzi w tym trudzie dzisiejszym swoje jutro, to czego nigdy nie widział i nie mógł widzieć wtenczas, kiedy czuł na sobie but kapitalisty. Ja pracuję teraz na nowej hucie: a syn mój kończy Akademię Górniczą. Za rok, może za dwa spotkają się przy wspólnym warsztacie ojciec — stary hutnik i syn —młody inżynier. Mówiąc o budowniczych kolosa, jakim jest Piec "B" w hucie "Kościuszko", mówiąc o największej inwestycji drugiego roku Planu 6-letniego, nie można nie wspomnieć o kobietach. Stosunkowo nie jest ich dużo, chociaż miejsce jest nawet dla niejednej setki, ale w pięknych kartach histerii budowy Pieca „B" kobiety zapisały się niegorzej od mężczyzn. — Pracuje u nas na przykład Anna Hojer — mówi inżynier Orłowski — obsługuje betoniarkę.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
